Baza firm

Ogłoszenia

Wczasy

Auto giełda

Auto salon

Kino

Konkursy
Wtorek, 16 października 2018 r.  Imieniny: Jadwigi, Małgorzaty

Tak czy owak, zawsze Novak

19.07.2018
Tak czy owak, zawsze Novak

W cieniu piłkarskich mistrzostw świata w stolicy Wielkiej Brytanii rozgrywał się jeden z najważniejszych turniejów – Wimbledon. 128 zawodników przez dwa tygodnie walczyło o zdobycie cennego pucharu. Zwycięzca tej edycji mógł być tylko jeden, po raz czwarty na trawie triumfował Novak Djoković.

Rywalem Serba był ósmy tenisista w rankingu, Kevin Anderson, był to dla niego drugi występ w wielkoszlemowym turnieju. Mecz nie zaczął się dobrze dla południowoafrykańskiego zawodnika, już w pierwszym gemie oddał podanie podwójnym błędem. Widać było, że 32-latek stracił dużo siły w poprzednich spotkaniach i nie potrafił utrzymać formy do końca rozgrywek. Natomiast Djoković cały czas grał swój tenis, zmienne kierunki i głębokie piłki nie pozwoliły rywalowi na odrobienie strat. Serb dosyć szybko osiągnął prowadzenie 4:1.

Druga odsłona spotkania była bliźniaczo podobna do pierwszej partii. Depozytowy bonus wykorzystany przez czołowe osoby na ten mement nie dawał zbyt wielu emocji. Reprezentant RPA nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Anderson nie prezentował już tej samej gry, która pozwoliła mu na awans do finału. Było widać, że coraz bardziej kontrolę nad nim przejmuje presja. Dla Djokovicia był to kolejny mecz o pierwsze miejsce, dlatego spokojnie wykonywał swoje zadania. Po kilku minutach Anderson zaczął rozumieć, po co znajduje się na boisku i zagrał serię dobrych piłek. Niestety dla niego, Serb był przygotowany na taki moment i seta zakończył punktowym serwisem.

Najwięcej emocji przyniosła trzecia partia. Finalista US Open miał świadomość, że nie ma już nic do stracenia. Zaczął więcej ryzykować, co dało mu oczekiwany skutek. Stan gry przez dłuższy czas był wyrównany, Anderson uzyskał nawet break pointa, jednak w najważniejszym momencie nie potrafił wykorzystać chwilowego przestoju 31-letniego tenisisty, co musiało zakończyć się triumfem Djokovicia.

Dla Novaka Djokovicia był to czwarty tytuł dla najlepszego tenisisty Wimbledonu. Wcześniej Serbowi udała się ta sztuka w 2011, 2014 oraz 2015 roku. Jego droga po zwycięstwo nie była usłana różami. W początkowej fazie stracił po secie z Kulem Edmundem oraz Keiem Nishikorim. Zdecydowanie więcej emocji przyniósł półfinał, w którym przyszło mu zmierzyć się z Rafaelem Nadalem. Spotkanie trwało ponad pięć godzin i musiało zostać rozegrane przez dwa dni. Tym bardziej szkoda, że Djoković nie spotkał się z Hiszpanem w wielkim finale, gdyż mogła to być idealna rywalizacja na miarę walki o złoto.

Serb nie będzie mieć zbyt wiele czasu na świętowanie, gdyż na koniec sierpnia czeka go walka na US Open. Tegoroczny turniej może być idealną okazją na odzyskanie pucharu, który ostatnio zdobył trzy lata temu. W minionym sezonie zawodnik zaliczył mały dołek, ale teraz znów pokazuje, że liczy się w każdym turnieju. Dzięki wygranej w Londynie Serb znów powróci do najlepszej dziesiątki rankingu ATP. /artykuł zewnętrzny/



Aby dodać komentarz musisz się zalogować!

Nie masz konta? - zarejestruj się


© 2006-2018 Fundacja Sztuka, Gazeta Żorska  |  Żory 44-240, ul. Dworcowa 7  |  tel: 536 885 451  |  e-mail: gazeta@gazetazorska.pl, portal@gazetazorska.pl           do góry ^
Industry Web Zarządzaj plikami "cookies"