Baza firm

Ogłoszenia

Wczasy

Auto giełda

Auto salon

Kino

Konkursy
Niedziela, 21 lipca 2019 r.  Imieniny: Andrzeja, Daniela, Wawrzyńca
Mobilna i stacjonarna myjnia parowa w Żorach

Co widać, a czego nie?

20.11.2013
Co widać, a czego nie?

Może z Warszawy widać inaczej – pomyśleliśmy i poprosiliśmy o rozmowę Adama Zdziebło. - Mieszkam w Żorach – odpowiada senator i wiceminister, gdy pytamy, co słychać w stolicy. - Spotkajmy się w niedzielę, na Rynku.

jc. Żory to małe miasto, ale się nie daje, chociaż akcja na Rynku bardzo zwalnia. Grozi nam zawał serca?

az. Kiedy rozmawiam z ludźmi z sąsiednich miast – zazdroszczą Żorom. Powinniśmy w końcu przełamać pewien stereotyp i nauczyć się chwalić. Żorom udało się - tak to wygląda na tle innych miast - dzięki latami konsekwentnie realizowanej startegii, angażującej wielu ludzi - bo nigdy nie jest tak, że sukces ma tylko jednego ojca. To kwestia zgody mieszkańców, co do kierunku, w którym miasto powinno się rozwijać, rozsądnych radnych, którzy nie próbują udawać wielkich polityków i wreszcie zaangażowania pracowników Urzędu Miasta. Moi znajomi spoza Żor podkreślają, że gdy chodzi o dużą sprawę - pracujemy razem, potrafimy się zintegrować. A co do samego Rynku... Są pewne trendy w gospodarce, których nie da się odwrócić. Nie wrócimy już do Żor z lat dwudziestych ubiegłego wieku, kiedy byliśmy małym miasteczkiem i nie mieliśmy nic więcej oprócz Rynku. Dziś żyjemy w zupełnie innych realiach, jesteśmy innymi ludźmi, i nasz Rynek, jak wielu innych miast, nie jest już tym samym, co przed laty. Skoro jednak udał nam się Aquarion i Twinpigs, to spróbujmy odczarować to, co dzieje się na Rynku. Potrzebny nam jest dobry pomysł i determinacja.

jc. Sukces, który stał się udziałem Żor...

mk. No właśnie... . Mówisz o Aquarionie i Twinpigs... ?

az. Mówię o tym, jak zmieniło się nasze otoczenie i życie, o rozwoju specjalnej strefy ekonomicznej, inwestorach zapewniających miejsca pracy i o tym, że potrafimy urządzić Żory tak, by dobrze się w nich mieszkało.

mk. Czy to nie jest tak, że w tym wszystkim przeceniamy rolę instytucji, a ów sukces to zasługa mieszkańców?

az. Ależ tak. Ktoś jednak musi przygotować wniosek, obronić, przepchnąć – konkurencja jest duża. Potrzebni są ci, którzy potrafią pewną ideę zapisać w rubrykach formularza wniosku, a potem przekuć w rzeczywistość – kolejną wygodną drogę, stylowe nowoczesne kino. To długi, skomplikowany proces. Kiedy na początku lata, jako Ministerstwo Rozwoju Regionalnego przyjechaliśmy do Żor pokazać to, co osiągnęliśmy inwestując fundusze europejskie, moi pracownicy, którzy pochodzą z różnych stron Polski, mówili, że mieszkańcy Żor to fajni ludzie, życzliwi, ciekawi... .

jc. Dobrze ubrani – mówiłeś...

az. Otwarci na innych... .

mk. Mówisz tak jakby niczego nam już nie barkowało.

az. Potrzebujemy pomysłu na przyszłość. Musimy wiedzieć, w którą stronę iść dalej. Mamy zmodernizowaną sieć dróg, kończy się rozbudowa kanalizacji, trwa budowa magistrali ciepłowniczej – wszyscy mamy z tym problem, ale musimy zacisnąć zęby – to jeszcze trochę potrwa. Na pewno powinniśmy korzystać z funduszy unijnych, współpracować z firmami w Żorach i wspierać te, które mogą u nas zaistnieć. Ważne, by działały w różnych branżach, bo to, co dziś jest na topie, jutro może okazać się nikomu niepotrzebne. Powinniśmy też zadbać o coraz liczniejszą grupę naszych mieszkańców w wieku 60 plus. Uważam, że dzisiaj miasto kieruje do nich zbyt słabą ofertę. W niewielkim stopniu korzystamy też z ich doświadczeń, a w historii wszystko już było, tylko w innych dekoracjach.

jc. W Twoim biurze senatorskim odwiedzają Cię ludzie i skarżą się?

az. To jest tak: nie można spocząć na laurach. Do rzemieślników i przedsiębiorców kierujemy ogromną ofertę funduszy europejskich. Nowy unijny budżet, który obowiązywać będzie od przyszłego roku kierowany jest w dużej części właśnie do nich. Będą mogli rozwijać swoje firmy. Liczy się pomysł poparty codzienną rzetelną pracą. Ale rynek jest bezwzględny. Przedsiębiorcy wskazują na gorszą kondycję swoich firm - jedni wypływają, inni toną... . Nie jest też tak, że rozpoczynając gdzieś pracę mamy pewność, że w tej samej firmie przepracujemy do emerytury. Tak było kiedyś, dziś wydaje się to niemożliwe. Zresztą, gdy rozmawia się z młodymi ludźmi, oni mają zupełnie inne aspiracje. Chcą pracować, by się sprawdzać i realizować – jeśli nie w tej, to w innej firmie. Rynek pracy wygląda dziś zupełnie inaczej. Stabilizacja zawodowa przez okres kilkadziesięciu lat to mrzonka.

mk. Co do zatrudnienia, co sądzisz o wydobywaniu węgla w Osinach Roju i Rogoźnej?

az. W takiej kwestii, radni wypowiadają się prawdopodobnie raz w ciągu całego swojego zawodowego życia. Uważam, że to jest tak ważna decyzja, że powinna zostać podjęta w drodze referendum. Powinni się na ten temat wypowiedzieć mieszkańcy, a już na pewno tych terenów, których ta kwestia dotyczy, nawet jeśli już dziś wiadomo, że są w stu procentach przeciw. Przedstawiciele Jastrzębskiej Spółki Węglowej nie mieliby argumentu – nie byłoby listów otwartych, rozmów za pośrednictwem mediów... . Sprawa byłaby zamknięta. A tak... . Za rok są wybory. Nie wiemy, jaki będzie kształt nowej rady, a jeśli taki gigant postara się o własną w niej reprezentację? W tej sprawie nawet najbardziej genialny zestaw radnych to za mało.

jc. Co myślisz o wyższych formach kształcenia, to bardzo prestiżowa sprawa. Mamy jedną wyższą uczelnię w Żorach, czy to byłby jakiś kierunek?

az. Byłbym badzo ostrożny w rozbudzaniu tego typu nadziei i oczekiwań. Mamy świeży przykład Rybnika, który zainwestował ogromne pieniądze w kampus, a Uniwersytet Śląski i tak się wycofał. Młodych ludzi charakteryzuje pasja odkrywania i podbijania świata, a dziś mogą studiować wszędzie. Oferta studiów jest tak bogata, że próba stworzenia silnego ośrodka akademickiego w Żorach, póki co przerasta chyba jednak nasze możliwości. Tego nie da się zrobić w przeciągu roku, dwóch, pięciu, dziesięciu, może nawet pięćdziesięciu lat... . Potrzebne są ogromne pieniądze, solidne zaplecze intelektualne... . A z drugiej strony, przedsiębiorcy podkreślają często, że nie potrzebują do pracy aż tylu osób z wyższym wykształceniem. Potrzebni są ludzie przygotowani do wykonywania konkretnych zadań.

jc. Czyli pozostaje nam dbać o to, by nasi studenci mogli łatwo dojechać do wybranych przez siebie uczelni?

az. Myślę, że jednym z powodów, dla którego kampus rybnicki ma pod górkę jest to, że nagle okazało się, że po zmodernizowaniu infrastruktury drogowej, nie ma większego problemu, by z Rybnika, Żor i okolic dojechać np. do Gliwic, Katowic, Wrocławia... .

jc. Koniec roku to dla samorządów, które budują budżety na kolejnych 12 miesięcy, gorący okres. Dużo się mówi o budżetach obywatelskich... . Teraz jakby częściej wciela się je w życie...

az. Sopot funkcjonuje tak od kilku lat. Wciąga mieszkańców w decydowanie o tym, co się dzieje w mieście. Władze miasta zdecydowały się dopuścić do stołu poważnego partnera, który chce uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. To krok w dobrym kierunku, o to właśnie chodzi.

mk. Jeśli nie szkolnictwo wyższe, to może kultura mogłaby być specjalnością Żor?

az. Za wszystkimi projektami aktywizującymi w Żorach lokalną społeczność, szczególnie projektami kulturalnymi, ale nie tylko, stoi zawsze konkretna osoba albo stowarzyszenie. Tak jest z legendarnym Sari, Festiwalem Gitarowym, Kanastą, Easy Jazz Festiwalem, Voice Singers, Plenerem Malaskim - mógłbym wymieniać tak jeszcze długo. Jeżeli z jakichś powodów przestają się oni angażować, ich inicjatywy giną albo przyjmują marginalną formę. Rolę miasta upatruję w tym, by ci ludzie nie chcieli porzucać swoich pomysłów i by mogli je rozwijać. Jest Miejski Ośrodek Kultury i Centrum Organizacji Pozarządowych, mamy wielu ludzi rozpoznawalnych w świecie kultury, ale wydaje się, przynajmniej ja to tak oceniam, że nie w pełni wykorzystujemy nasz potencjał i brakuje nam pewnej formy kooperacji. Kiedyś pod tym względem było chyba lepiej. Dziś gdzieś od tego odeszliśmy... .

mk. No tak, ale jeśli coś trwa kilka lat, no to gaśnie. Przychodzą młodzi, których interesuje coś innego... Na rynku kultury też najważniejszy jest klient... .

az. Kiedyś, to Żory były w awangardzie. Dziś mam wrażenie, że nasi sąsiedzi, być może nawet korzystając z naszego doświadczenia, robią więcej i szybciej. Jakoś bardziej ich widać... .

Rozmawiali: Joanna Cyganek i Marek Jan Karaś


Komentarze:
~mors4 (2013-12-08 13:39:35)

Panie Adamie ; wiele punktów Pan traci będąc w tym miejscu ...


Aby dodać komentarz musisz się zalogować!

Nie masz konta? - zarejestruj się


NAJŚWIEŻSZE INFORMACJE

sonda

wszystkie

Za co doceniasz Żory?

newsletter

Chcesz być na bieżąco zapisz się!

Twój adres e-mail:

© 2006-2019 Fundacja Sztuka, Gazeta Żorska  |  Żory 44-240, ul. Dworcowa 7  |  tel: 536 885 451  |  e-mail: gazeta@gazetazorska.pl, portal@gazetazorska.pl           do góry ^
Industry Web Zarządzaj plikami "cookies"